Rynek na pl. Winnicznym i browar.

Dyskusje na temat najnowszej, powojennej historii Szczecinka.
User avatar
izywec
Posts: 716
Joined: 03 Apr 2007, 20:36
Location: 78-132 GRZYBOWO k/KOŁOBRZEGU

Re: Przebudowa pawilonu Wyszyńskiego 34

Post by izywec »

andrzejs wrote:Na samym końcu (targowiska) były jatki.
To nie były żadne "jatki" tylko wybudowane specjalne kioski do sprzedaży pełnowartościowego mięsa z uboju gospodarczego. W tych kioskach był pieniek, stół i haki do rozłożenia i wieszania mięsa oraz lada dla kupujących z otworem okiennym bez szyby po sprzedaży zamykany okiennicą /chyba podnoszoną do góry?/. Rolnik i nie tylko rolnik, którzy wyhodowali świniaka i chcieli go sprzedać na wolnym rynku musieli wynająć do zabicia, przygotowania mięsa /połówki/ , badania u weterynarza i sprzedaży upoważnionego do tych czynności rzeźnika, który później działał w tym kiosku sprzedając mięso /nieraz rzeczywiście w nieco pokrwawionym miejscami białym fartuchu ale nigdy brudnym!/ podzielone na kawałki według życzenia kupujących.
Ilu było tych upoważnionych rzeźników to nie wiem ale myślę, że tylu ile było tych kiosków /trzy lub cztery/. Kto ich upoważniał także nie wiem /zapewne jakiś wydział w Miejskiej Radzie któremu podlegało targowisko/.
Piszę o tym dokładnie bo mieszkałem z Mamą u Józefa I. /ksywa: Juśku ze Lwowa/ gospodarza na Koszalińskiej 24, który był człowiekiem dużego serca oraz wielu zawodów /rolnik, rzeźnik, masarz, handlarz końmi i nie tylko/ i który to pozwalał mojej Mamie w swych pomieszczeniach gospodarczych hodować 2 do 3 świniaków jednocześnie, które to później Mama z jego pomocą sprzedawała na rynku.
Było to znaczące uzupełnienie pensji Mamy, która jako pomoc kuchenna w kuchni Internatu Liceum Pielęgniarskiego zarabiała niewielkie pieniążki. Ja natomiast ganiałem z dwoma wiaderkami zlewek codziennie /które za zgodą Dyrekcji Liceum mogła brać Mama/ do domu na Koszalińskiej. Ta hodowla u mojej Mamy trwała gdzieś do 1961-go roku to znaczy gdy jako student Politechniki Szczecińskiej /3-ci rok/ zacząłem dorabiać w "Bratniaku" i nie potrzebowałem już większej pomocy z domu.

P.S. W "jatkach" /nie było ich na rynku/ sprzedawane było tzw. mięso niepełnowartościowe czyli pochodzące od zwierząt, które dobijano gdy uległy np. złamaniu nogi itp. lub leczone i bez skutku -te ostatnie mięso sprzedawano jako ugotowane.
Izydor Węcławowicz

[Verum].... nuli enim nisi audiituro dicendum est.
Lucii Annaei Senecae
Prawdę....należy mówić tylko temu, kto chce jej słuchać. L. A. Seneka
the press
Posts: 215
Joined: 05 May 2008, 16:20

Piwny Szczecinek, z Głosu

Post by the press »

Piwny Szczecinek
Kotły warzelnicze porąbano siekierami na kawałki, budynek wysadzono w powietrze, a resztki stalowych urządzeń piwowarskich wyciągano z gruzowiska traktorami. Taki był pod koniec lat 70-tych XX wieku smutny koniec browaru w Szczecinku.
Tradycje piwowarskie w regionie szczecineckim są długie. Piwo warzono tu już w zamierzchłych czasach, ale raczej na własny użytek. Piwowarstwo rozkwitło już w wieku XVI za sprawą promującego go księcia Jana Fryderyka. Małe zakłady rzemieślnicze produkowały piwo na sprzedaż w XVII - XVIII wieku. Szczecinek nazywano nawet „miastem piwa”. Przywilej warzenia piwa był przyczyną wielu sporów, także sądowych między piwowarami ze Szczecinka a rodem von Glasenapp z Wierzchowa – trwał on 158 lat i przeszedł wszystkie możliwe instancje sądowe aż do Sądu Najwyższego Rzeszy. W roku 1882 naliczono w Szczecinku siedemnastu browarników, w niedległym Okonku fachem piwowarskim parało się siedem osób, w Barwicach aż piętnastu, a w Czaplinku dziesięciu.
Upadek lilipucich browarów przyniosło wybudowanie na początku lat 80. XIX stulecia dużego - jak na owe czasy - zakładu w Szczecinku. Stało się to za czasów burmistrzowania Karla Zinglera, który swój urząd piastował aż 37 lat (1846 - 1883). Miejski browar, czyli Bergbrauerei, założył w 1853 roku niejaki Behrend. Kilkadziesiąt lat później interes przejął Hermann Riemer, do jego potomków firma „Neustettiner Bergbrauerai AG” należała aż do roku 1945. Piwo warzono według receprtry bawarskiej, a wydajność browaru w początkach XX wieku sięgnęła 12 tysięcy hektolitrów rocznie. Rodzinna firma Riemerów należała do najpotężniejszych w mieście. Wraz z innymi przedsiębiorcami ufundowali m.in. witraż w sali obrad ratusza. Dzieło berlińskiego witrażownika Carla Boscha przedstawia pochód rzemieślników, z których każdy niesie oznakę swego fachu. Piwowar z ratusza dźwiga kufel z pieniąca się zawartością. Piwo warzyły także mniejsze browary – do 1890 roku niejaki Nickel i do 1920 Heinrich Frenz.
Teren pod budowę browaru od początku nie był najlepszy, a z czasem miał się stać jedną z przyczyn jego likwidacji. - Szczecinecki browar nigdy nie był najpiękniejszy - zgodnie przyznają mieszkańcy grodu nad Trzesieckiem. Wysoki, zbudowany czerwonej cegły gmach browaru wciśnięto w śródmiejskie domy. Nad ciasno poupychanymi budynkami górował wysoki komin. Budowla musiała się zmieścić między targowiskiem na dawnym placu Winnicznym, a nieistniejącą już ulicą Browarniczą (Brauerstrasse - w miejscu przejścia za Netto) i Wyszyńskiego (dawna Bismarckstrasse). Lekkiej konstrukcji budynek krył wewnątrz trzy miedziane kotły warzelnicze, piwnice do leżakowania piwa. Zainstalowano tu tez ostatni krzyk XIX-wiecznej techniki - suszarnię słodu (namoczone i skiełkowane ziarno jęczmienia, w _ którym nastąpiła przemiana skrobi w cukry proste) wykorzystującą do tego spaliny z browarnianej kotłowni. Obok znajdowała się słodownia, pod którą niemieccy budowniczowie wywiercili studnię głębinową. - To była tajemnica dobrego piwa - opowiadał nam kilka lat temu Tadeusz Standela, przedostatni szczecinecki piwowar. Woda z odwieru była przedniej jakości i gwarantowała, że piwo z niej powstałe będzie smakowało. Z pierwszego półwiecza istnienia browaru zostało do dziś niewiele - trochę butelek, podstawki pod piwo, nieco zdjęć, drewniana skrzynka, czy reklama w szczecineckim muzeum. Jacek Jakubiec, kolekcjoner piwnych etykiet, nalepki z przedwojennego piwa zdobywał aż w Rydze na Łotwie!
Po wojnie w Szczecinku warzono trzy gatunki złocistego napoju. Zdecydowanie najlepszą marką cieszyło się piwo „Morskie" (12,5 % ekstraktu) wdrożone do produkcji za czasów dyrektora Jarocha. Najczęściej jednak w sklepach królowało popularne „Jasne pełne" (12 % ekstraktu). Eksperymentowano także w piwem ciemnym i słodowym z myślą o dworcowym barze, gdzie nie można było wówczas podawać napojów alkoholowych. Wyroby browaru w Szczecinku trafiał głównie na rynek lokalny zamykający się w granicach dawnego powiatu. Choć niekiedy „Morskie" można było kupić nawet w stolicy, gdzie spotykali je bawiący w delegacji szczecineccy urzędnicy. Początkowo piwem napełniano butelki zamykane ceramicznym korkiem z gumową uszczelką (dziś tak sprzedaje się tylko najlepsze gatunki), z czasem zaczęto je kapslować. Dużą część sprzedaży stanowiło piwo beczkowe (niegdyś w dębowych, potem w aluminiowych) kierowane do miejscowych lokali gastronomicznych.
Niżej podpisanemu nie dane było w wieku niemowlęcym spróbować piwa ze szczecineckiego browaru i w tej materii trzeba zawierzyć ówczesnym piwoszom. Opinie zaś na temat są krańcowo różne. - Dobre było, jęczmienne - przymyka na samo wspomnienie zapomnianego smaku Henryk Grzywacz, mieszkaniec Szczecinka. Wybrańcy mieli okazję kosztować piwa wprost z kadzi leżakowych, przed filtrowaniem i butelkowaniem. Ponoć było wyśmienite. Dzięki nowoczesnej suszarni słodu było bardzo jasne. - Zrobić takie to wielka sztuka, bo uzyskać piwo czerwone lub ciemne, to żaden problem – powiadają browarniczy. Według innych jakość piwa była taka sobie, a z biegiem lat psuła się coraz bardziej. W browar nie inwestowano, a wygłodzony rynek domagał się coraz więcej i więcej. Dostawiono więc kolejne kotły warzelnicze, aby zwiększyć wydajość. Zdezelowane maszyny psuły się coraz częściej. Niekiedy z nieszczelnej sprężarki do piwa dostawa się olej, co w wątpliwy sposób podnosiło walory smakowe i zapachowe piwa. Skracano proces produkcyjny, a wydajność browaru wyśrubowano ostatecznie z 35 do 50 tys. hektolitrów rocznie. Przeholowano. Ostateczny cios reputacji browaru zadała nieudana próba wywiercenia nowej studni głębinowej. Poniemieckiej wody nie wystarczało bowiem do zwiększonej produkcji, a z nowego odwiertu woda była już fatalnej jakości.
Wyrok na browar w Szczecinku zapadł w Warszawie, w Zjednoczeniu Przemysłu Piwowarskiego. Nastała właśnie epoka gierkowskiej gigantomanii, a małe nie miało racji bytu. Rynek miało zalać piwo z ogromnych browarów, w rodzaju stawianego właśnie wówczas zakładu w Poznaniu. Czkawką odezwała się również lokalizacja w centrum miasta. W latach 60. i 70. wokół browaru powstały bloki mieszkalne, a ludziom zaczął przeszkadzać gęsty, czarny dym walący z komina, czy kłęby kurzu i plew unoszące się przy czyszczeniu ziarna. Problemem były także browarniane ścieki, bardzo agresywne, bo zawierające dużo drożdży. I chociaż czasy były takie, że ekologią i brudami płynącymi do jeziora Wielimie niezbyt się jeszcze przejmowano, to wydział ochrony środowiska z województwa nakazał wstrzymać produkcję. Według wielu opinii na ratowaniu browaru nie zależało też specjalnie szefom Zakładów Piwowarsko-Słodowych z Koszalina, pod które podlegał Szczecinek. Na pewno była to swego rodzaju konkurencja na lokalnym rynku. Jednak dopiero po likwidacji browaru zaczęły się problemy z piwem. – Kiedyś było w każdym sklepie, a potem trzeba było biegać z jednego końca miasta na drugi w poszukiwaniu piwa – wspomina jeden z piwoszy starszej generacji.
W połowie lat 70. browar stanął na dobre. Przez kilka lat wykorzystywano jeszcze piwnice do składowania winnego moszczu, ale dni firmy były już policzone. - Dostaliśmy zlecenie pocięcie miedzianych kotłów warzelniczych – opowiada nam rzemieślnik, który dopełnił dzieła „zniszczenia”. Było z tym nieco kłopotu, bo okazało się, że miedź doskonale przewodzi ciepło i nie można jej było pociąć palnikami. Metal po prostu nagrzewał się na całej powierzchni. W rozwiązaniu problemu miał pomóc profesor z katedry spawalnictwa koszalińskiej Wyższej Szkoły Inżynierskiej. Nie czekając jednak na opinię eksperta, kotły, przypominające nieco banie na cerkwiach, porąbano po prostu siekierami. Największy kawałek nie ważył potem więcej niż 40 kilogramów. Smutne resztki trafiły do skupu złomu. Pewnego dnia przyjechało wojsko. Mieszkańcom pobliskich bloków kazano się ewakuować i otworzyć okna. Saperzy wywiercili kilkaset otworów, podłożyli laski trotylu i wysadzili browar w powietrze. Gmach z czerwonej cegły zatrząsł się posadach, obok kurzu wzbił się do góry. Pierwszy runął komin, a potem z kurzawy wyłoniło się ceglane rumowisko. Ze stosu gruzów wyciągnięto jeszcze trochę metalowych urządzeń i cegieł. Z grubsza uprzątnięte ruiny browaru straszyły jeszcze przez długie lata. Na początku lat 90. kupił je od miasta pewien Włoch. Z jego planów inwestycyjnych nic nie wyszło, ale ratuszowi udało się odzyskać teren po browarze. Kupiła go duńska sieć sklepów Netto i dziś stoi tu market tej firmy. Jedyną pozostałością po browarze są resztki piwnic porośnięte trawą i krzakami.
Attachments
browar6.jpg
(150.29 KiB) Downloaded 380 times
browar5.jpg
(133.23 KiB) Downloaded 370 times
User avatar
Stachu
Posts: 506
Joined: 14 Dec 2010, 11:26

Re: Rynek na pl. Winnicznym i browar.

Post by Stachu »

Oprócz piwa "Jasnego","Ciemnego","Morskiego" , przez krótki okres produkowano "Porter".Ponadto przypominam o produkcji świetnej oranżady. Co do jakości piwa , faktycznie opinie były różne . Potwierdzam , bo próbowałem , że niefiltrowane piwo prosto z leżakowni , smakowało znamienicie , a było tak zimne , że w zatokach strzelało.
Zapożyczyłem od Ciebie "the press" , zdjęcia , aby zaznaczyć obiekty browarne.
Attachments
browar5.jpg
browar5.jpg (220.7 KiB) Viewed 11544 times
browar6.jpg
browar6.jpg (179.82 KiB) Viewed 11534 times
Przed poddaniem się operacji chirurgicznej zatroszcz się o bieżące sprawy.Możesz przeżyć.
Ambrose Bierce
User avatar
bronx
Site Admin
Posts: 5471
Joined: 25 Feb 2005, 10:18
Location: Nstn in Pomm.
Contact:

Re: Rynek na pl. Winnicznym i browar.

Post by bronx »

Stachu wrote:Ponadto przypominam o produkcji świetnej oranżady.
Na potwierdzenie tych słów, etykietki od oranżady z browaru.
293708128.jpeg
293708128.jpeg (74.74 KiB) Viewed 11550 times
293707630.jpeg
293707630.jpeg (62.71 KiB) Viewed 11523 times
User avatar
Stachu
Posts: 506
Joined: 14 Dec 2010, 11:26

Re: Rynek na pl. Winnicznym i browar.

Post by Stachu »

Dla uzupełnienia tematu parę etykiet piwnych , oraz jedna zapałczana jako ciekawostka z 1975 roku:
Attachments
51520_m[1].jpg
51520_m[1].jpg (105.41 KiB) Viewed 11523 times
imagesCAUFNO9Y.jpg
imagesCAUFNO9Y.jpg (46.38 KiB) Viewed 11524 times
imagesCAAL03Q5.jpg
imagesCAAL03Q5.jpg (49.78 KiB) Viewed 11473 times
images[7].jpg
To etykieta z Browaru Połczyn Zdr. , ale jest ostemplowana pieczęcią Państwowy Browar w Szczecinku
(51.75 KiB) Downloaded 5947 times
2732049892[1].jpg
2732049892[1].jpg (69.83 KiB) Viewed 11505 times
37449023_m[1].jpg
37449023_m[1].jpg (54.22 KiB) Viewed 11497 times
Przed poddaniem się operacji chirurgicznej zatroszcz się o bieżące sprawy.Możesz przeżyć.
Ambrose Bierce
Waldek
Posts: 667
Joined: 02 Mar 2010, 21:33
Location: Vejle- Szczecinek

Re: Rynek na pl. Winnicznym i browar.

Post by Waldek »

Jak by to było wczoraj, wystarczyło pierwsze spojrzenie. :shock:
Dislav
Posts: 171
Joined: 08 May 2011, 20:57

Re: Rynek na pl. Winnicznym i browar.

Post by Dislav »

Gremplarnia była w podwórku na dzisiejszej ul. Rzemieślniczej, po prawej stronie jadąc w stronę banku. Podwórko ostatnie przed ogrodem. A na temat browaru - do dzisiaj czuję zapach słodu, który sąsiadka przywoziła dla swoich świnek hodowanych pod naszym oknem na Drahimskiej. I wątek trzeci: ucząc się w szkole średniej, byliśmy z "wycieczką szkolną" w browarze. Do dzisiaj pamiętam małego, szczupłego mężczyznę, pracującego w chłodnych piwnicach, gdzie piwo dojrzewało, o którym mówili, że w ciągu jednej zmiany potrafił wypić skrzynkę piwa (25 butelek). Przy jego skromnej posturze żartowaliśmy, że chyba podłącza się do kanalizacji....
User avatar
izywec
Posts: 716
Joined: 03 Apr 2007, 20:36
Location: 78-132 GRZYBOWO k/KOŁOBRZEGU

Re: Rynek na pl. Winnicznym i browar.

Post by izywec »

Dislav wrote: A na temat browaru - do dzisiaj czuję zapach słodu, który sąsiadka przywoziła dla swoich świnek hodowanych pod naszym oknem na Drahimskiej.
To z Browaru w Szczecinku woziła do Czaplinka na Drahimską? :)

P.S. Browar był na Drahimskiej w Czaplinku - czy jeszcze pracował w 1953 /moja 7-ma klasa/ to nie pamietam. Inna sprawa to to, że jeszcze chyba nie browarkowałem wtedy choć nie jestem pewien. :lol:
Izydor Węcławowicz

[Verum].... nuli enim nisi audiituro dicendum est.
Lucii Annaei Senecae
Prawdę....należy mówić tylko temu, kto chce jej słuchać. L. A. Seneka
Dislav
Posts: 171
Joined: 08 May 2011, 20:57

Re: Rynek na pl. Winnicznym i browar.

Post by Dislav »

izywec wrote:
Dislav wrote: A na temat browaru - do dzisiaj czuję zapach słodu, który sąsiadka przywoziła dla swoich świnek hodowanych pod naszym oknem na Drahimskiej.
To z Browaru w Szczecinku woziła do Czaplinka na Drahimską? :)

P.S. Browar był na Drahimskiej w Czaplinku - czy jeszcze pracował w 1953 /moja 7-ma klasa/ to nie pamietam. Inna sprawa to to, że jeszcze chyba nie browarkowałem wtedy choć nie jestem pewien. :lol:
Moja Drahimska - jest w Szczecinku (a w Czaplinku -też jest, ma chyba 80 numerów, a nasza - w Szczecinku - ma tylko 12).
User avatar
izywec
Posts: 716
Joined: 03 Apr 2007, 20:36
Location: 78-132 GRZYBOWO k/KOŁOBRZEGU

Re: Rynek na pl. Winnicznym i browar.

Post by izywec »

Dislav wrote:Moja Drahimska - jest w Szczecinku (a w Czaplinku -też jest, ma chyba 80 numerów, a nasza - w Szczecinku - ma tylko 12).
A myślałem, że dość dobrze znam Szczecinek a tu okazuje się między Kanałową a Wiśniową jest cościk takiego!
Zatem wybacz Waść!
Izydor Węcławowicz

[Verum].... nuli enim nisi audiituro dicendum est.
Lucii Annaei Senecae
Prawdę....należy mówić tylko temu, kto chce jej słuchać. L. A. Seneka
kuty
Posts: 101
Joined: 03 Jan 2012, 20:13

Re: Rynek na pl. Winnicznym i browar.

Post by kuty »

witansko :D no i ja slowko na temat... a bylo tak
do woja wzieli mnie w 79 roku i sluzylem przy wojskowej sali tradycji no!!!
i tyle wiem ze gdy rujnowali browar to pod koparka ,,warynski,, zarwal sie strop i mieli problem z wyciagnieciem jej i z naszej warty zrobiono dodatkowy posterunek i zoldaki siedzieli cale noce pilnujac jej
a na temat kadzi co niby porabano je siekierami to chyba cos nie tak bo osobiscie widzialem jak skorupy pocietej miedzi lezaly na poddaszu (wtedy nalezacego do wojska ) budynku pozniejszego GROSIKa a teraz sklepu OGROD .... i nijak nie wygladalo to ze to siekiera sie stalo bo blachy byly grubosci do centymetra wygladalo to na pociecie palnikami i wiem ze z tego materialu a bylo tego ze hoho ( mialbym pewnie za to dzis niemala kase :D :D )mialo byc wykonane popiersie Rokossowskiego Marszalka bo wtedy na postumencie stal taki z betonu i gdy przyszla zima to pękł i musialem ratowac mu wizerunek bo mial przyjechac wtedy Jaruzelski i bylby wstyd . a ta miedz lezala do konca mojej sluzby az do 81r do stanu wojennego wiecej nie pamietam a budynek stal sie prywatny i....... i koniec
mysle ze za taka kase to i prokurator tylko kogo szukac :(
User avatar
izywec
Posts: 716
Joined: 03 Apr 2007, 20:36
Location: 78-132 GRZYBOWO k/KOŁOBRZEGU

Re: Rynek na pl. Winnicznym i browar.

Post by izywec »

kuty wrote:witansko :D mialo byc wykonane popiersie Rokossowskiego Marszalka bo wtedy na postumencie stal taki z betonu i gdy przyszla zima to pękł i musialem ratowac mu wizerunek bo mial przyjechac wtedy Jaruzelski i bylby wstyd . :(
No Mój Drogi ! Chyba nie o Rokossowskiego w tym czasie chodziło gdy byłeś w wojsku. To była już dawno przebrzmiała historia syna Warszawskiego brukarza. Moze się mylę ale wydaje się mi to nieprawdopodobne!
Izydor Węcławowicz

[Verum].... nuli enim nisi audiituro dicendum est.
Lucii Annaei Senecae
Prawdę....należy mówić tylko temu, kto chce jej słuchać. L. A. Seneka
Mario
Posts: 991
Joined: 20 Mar 2005, 21:27
Location: Szczecinek
Contact:

Re: Rynek na pl. Winnicznym i browar.

Post by Mario »

Izydor - jak najbardziej o Rokossowskiego chodziło, popiersie było przed izbą tradycji, a 20 Warszawska Dywizja Pancerna nosiła imię właśnie Kostka Rokossowskiego
łączę się w bulu i dziękuję za obiat
Pozdrawiam
Mario
SWT
Posts: 25
Joined: 18 Nov 2012, 09:04

Re: Rynek na pl. Winnicznym i browar.

Post by SWT »

Popiersie marszałka zostało wykonane (odlane) o ile dobrze pamiętam w Hucie Metali Nieżelaznych w Szopienicach. Na betonowym postumencie przytwierdzono je 4 śrubami. Było to w 1982 r. (jesienią) lub w 1983 roku wiosną. Warto też dodać, że 20 WDPanc otrzymała imię "marszałka dwóch narodów" 9 maja 1975 roku podczas uroczystości obchodów 30-lecia zwyciestwa nad hiterowskim faszyzmem przy Grobie Nieznanego Żołnierza w Warszawie. 9 maja 1975 (piątek) był tego roku świętem - dniem wolnym od pracy. Sobota też wolna i niedziela. Pełnia szczęśćia. Natomiast nazwę wyróżniającą "Warszawska" 20 DPanc otrzymała we wrześniu 1967 roku - po 1 Warszawskiej Brygadzie Kawalerii (dziedziczenie tradycji bojowych).
Polelum
Posts: 379
Joined: 09 Oct 2009, 17:55
Location: Appalachia

Re: Piwny Szczecinek, z Głosu

Post by Polelum »

the press wrote:(...) Pewnego dnia przyjechało wojsko. Mieszkańcom pobliskich bloków kazano się ewakuować i otworzyć okna. Saperzy wywiercili kilkaset otworów, podłożyli laski trotylu i wysadzili browar w powietrze. Gmach z czerwonej cegły zatrząsł się posadach, obok kurzu wzbił się do góry. Pierwszy runął komin, a potem z kurzawy wyłoniło się ceglane rumowisko. (...)
Attachments
wysadzanie_browaru_1.jpg
wysadzanie_browaru_1.jpg (102.07 KiB) Viewed 9442 times
wysadzanie_browaru_2.jpg
wysadzanie_browaru_2.jpg (109.91 KiB) Viewed 9452 times
wysadzanie_browaru_3.jpg
wysadzanie_browaru_3.jpg (169.97 KiB) Viewed 9465 times
Post Reply